Uważa się za pesymistę, gdyż zawsze przewiduje najgorsze scenariusze. „Człowiek-orkiestra”, przejawia talenty jako reżyser, scenarzysta, operator kamery i montażysta. Nie boi się wyzwań, czasem nie zauważa, że pewne sprawy zaczynają go przerastać. Swoją przygodę z kręceniem filmów Piotr rozpoczął od wzięcia udziału w konkursie organizowanym przez portal Wirtualna Polska „Zostań gwiazdą”. Kolejny krok w filmowej karierze, już pod szyldem D&V, to kolejny konkurs portalu Wirtualna Polska „ściągnij z nas wszystko”. Dalej wszelkie jego działania podejmowane były w ramach prac Grupy Filmowej D&V.
Jak to się zaczęło Gdy byliśmy dziećmi
Sam już tych czasów zbytnio nie pamiętam. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć jak i kiedy poznałem Dagona, ale to było chyba koło 89-90 roku. Wychowywaliśmy się razem na jednym osiedlu, w sumie dalej tam mieszkamy, i jak to dzieci, razem się bawiliśmy. Tak tak, trudne dzieciństwo i ciężkie zabawki, to możemy sobie zarzucić. Byliśmy bardzo ruchliwi i szaleni, to ostatnie nam zostało. Od kiedy pamiętam, zawsze odgrywaliśmy jakieś sceny z filmów, nawzajem przerzucaliśmy się dialogami postaci, lub sekwencjami walki. Czasem się odgrywało, czasem się tworzyło własne „fragmenty” filmu. Można powiedzieć, że obaj mieliśmy chrapkę na kino.
Trochę bliższa przyszłość i pierwszy kontakt z filmem.
Mój pierwszy kontakt z filmem… To był wrzesień 2006. U nas w mieście porozklejane były plakaty na temat castingu. Poszukiwano statystów do filmu A. Wajdy „Post Mortem- Opowieść Katyńska”, tytuł został zmieniony na „Katyń”. Zgłosiłem się, wybrali mnie… I tak w październiku, opuściłem zajęcia na uczelni, aby statystować w filmie mistrza. Obserwacja pracy na planie z wewnątrz, trochę mnie na początku zraziła. Bardzo ciężka praca, harówka wręcz, której efektów od razu nie widać. Spędziłem na planie ok. 8 godzin. I podczas tego czasu nakręcone zostało może 3 min filmu. Na jakiś czas, zraziłem się do filmu.
Samotność w akademiku i wpływ na pracę.
Pewnej nocy oglądałem film… Nie pamiętam już tytułu, ani nawet czy ten film jakoś na mnie zadziałał, pamiętam co było dalej. Jako że zbliżało się święto Wszystkich Świętych, akademik był praktycznie pusty. Ja nie wróciłem do domu, bo miałem zajęcia od razu rano dzień po święcie i musiałem zostać w Łodzi. Po filmie, wyszedłem do ubikacji ( tak.. w moim akademiku ubikacja jest na korytarzu, kawałek od pokoju ), i wtedy mnie to naszło. Długi korytarz i cisza. Nie wiem czemu, ale wkręcił mi się klimat typowego horroru- ofiara i morderca. Wtedy to zrodził się pomysł… żeby to nakręcić. Krótki film z klimatem grozy, o Mordercy z akademika. Pomysł rodził się w głowie… i jakoś tak wyszło że nie został nigdy zrealizowany. Albo inaczej, zacząłem to, pisać a nagle wpadłem na coś innego. Powstał pomysł na film gangsterski, dziwne nie? Z horroru przejść do gangsterki. Zacząłem szukać ludzi ( najgorsza część chyba, znaleźć kogoś kto by chciał w filmie zagrać) i pisać scenariusz. Pamiętam, że scenariusz skończyłem w ostatnim dniu roku (tak, zazwyczaj kończę wszelkie prace właśnie w tym dniu), została tylko faza doszlifowania i można kręcić. I wtedy właśnie zaczęły pojawiać się ale. Na początku kandydat do głównej roli wyjechał za granicę, z czasem część postaci się wycofała. I pomysł poszedł do szuflady, tak jak chęć robienia filmów. Wtem w wakacje 2007 roku, na stronie wirtualnej polski pojawił się konkurs- Zostań gwiazdą WP. Wystarczyło nakręcić film do 3 min ukazujący swój talent, Jury wybierze 15 osób które przejdą dalej.
Konkurs WP
Pomysł na scenariusz powstał dość szybko. Później realizacja… to był problem. Trzeba było pokazać umiejętności aktorskie, a nie wiem czy takowe posiadam ;-). Po 2 dniach, powstał w końcu mój pierwszy film „Mirage”. ( Z czasem wszystkie filmy z WP będą dostępne na serwerze). Teraz wystarczyło poczekać na decyzję Jury. I stało się, przeszedłem dalej. Byłem jednym z 15 osób które dostały się dalej do konkursu. Teraz Jury przydzielało zadania i co zadanie odrzucało 3 osoby.
Zadanie 1.
Nakręcić film w którym sparodiuje się znaną postać.
Parodia? O nie.. co tu zrobić? Wybrałem Toma Hanksa… Teraz tylko musiałem wybrać filmy i sceny które chce sparodiować. Powstał film „Opowieści z Ławki” który raczej nie cieszył się już taką popularnością jak poprzedni. Ludzie nie dostrzegli chyba o co chodziło z parodią.. bo z komentarzy pod filmem można było odnieść wrażenie że „Sparodiowałem Forresta Gumpa”. A tak na prawdę to była parodia aktora, nie postaci, ubrana w opowieść przypominającą Forresta. ( Później na ten temat coś jeszcze dopowiem ;-) Jakimś cudem udało się przebrnąć przez ten etap. Pora na kolejne zadanie.
Zadanie 2.
Nakręcić film który: zasmuci, rozśmieszy lub przestraszy jurorów.
Zgadnijcie co wybrałem? Tak.. wybrałem strach! Wtem oto powstał film „Opowieść Policyjna”, który jakoś się nie wybił ( chyba głównie przez zepsutą scenę śmierci, która teraz została wycięta. Film dostępny na serwerze.). No, ale dzięki głosom użytkowników przeszedłem dalej.
Zadanie 3.
Nakręcić film, w którym wykona się swoją piosenkę a’capella.
Wiedziałem że już dalej nie dotrwam, że to mój koniec. Śpiewać nie umiem zbytnio, a tu jeszcze trzeba swoją piosenkę zaśpiewać. O zgrozo… Powstał jakiś tam film „Profanum vs Sacrum”, którego chyba nigdzie nie umieszczę, bo się wstydzę. Tak oto skończyła się moja przygoda z konkursem WP. Jako nagrodę pocieszenia wygrałem możliwość spotkania z organizatorami konkursu. Zostałem zaproszony do szkoły filmowej w Warszawie do Panów Bogusława Lindy i Macieja Ślesickiego. W nagrodę, albo za karę ( jak to Ślesicki określił), miałem okazję poznać panów i przyjrzeć się im nieco w pracy na uczelni. Trochę nowych rzeczy udało mi się tam podłapać. I jedna myśl.. która mnie ciągle dręczyła.. Dagon jak popije zachowuje się jak Linda :D. Nie wiem czemu, ale widziałem w nim znajomego, chociaż człowieka pierwszy raz na żywo widziałem. W szkole miałem przyjemność poznać innych uczestników konkursu, oraz spotkałem się ze zwycięzcą. Mimo iż rozmawialiśmy chwilę, szybko znaleźliśmy wspólny język. Wtedy to przyznał mi się odnośnie 2 etapu konkursu. Sam chciał sparodiować Toma Hanksa, ale go wyprzedziłem ;-), oraz przyznał że internauci nie zrozumieli na czym polega Parodia, dlatego tak zjechali mój film.
D&V- początki współpracy.
Dagon wrócił zza granicy z kamerą. Powstały pomysły odnośnie robienia filmów, pierwsze scenariusze i chęć dalszej pracy. Robimy pierwszy casting i… ZGROZO!! Przyszła 1 osoba. Jedna jedyna osoba nie uznała tego za żart i przyszła sprawdzić. Zaczęliśmy współpracę, i postanowiliśmy spróbować zrobić film „Dokument Nr…” Niestety, brakło sił i odwagi aby dokończyć ten film. Mieliśmy tylko kilka scen, które nie najlepiej się prezentowały. Po jakimś miesiącu sceny poszły w śmietnik.. bo hdd się posypał. Nie mamy nic.. nie mamy z kim pracować, stoimy w miejscu. Znalazłem kolejny konkurs na WP. Skoro nie mogliśmy zrobić dłuższego filmu, to zaczniemy od czegoś mniejszego. Stworzyliśmy „Windykator’a”, film chyba nawet nie wziął udziału w konkursie, bo nic nie wygraliśmy. Ale w zamian zapewnił coś czego nam brakowało. Ludzie zwrócili na nas uwagę, zaczęli się trochę interesować. Będąc na fali krótkich filmików, zrobiliśmy kolejne filmy „ Przesyłka” , „Asg na leżąco” i „Reportaż”. Wzrosło zainteresowanie, ludzie chcieli u nas zagrać. Podekscytowani tym faktem wzięliśmy się za inny film „A.D.” (o samym filmie później). Jednak nasze oczekiwania były zbyt wysokie, do filmu potrzebni byli statyści, a tych za dużo nie mieliśmy. Jak już poszła decyzja żeby porzucić projekt (kolejny), nagle postanowiłem że skoro mamy tak mało ludzi, to spróbujemy zrobić jeszcze raz „Dokument Nr…”. Mimo kłótni, walki i potu udało się! Pierwsza długa produkcja! No nie za długa, ale na tle 3 minutowych wprawek to już jest film pełnometrażowy.
Plany na przyszłość - Zdobyć Oscara!
A tak poważnie, to jedynym planem i marzeniem, jest skończyć te filmy do których mamy scenariusze. Dzięki temu że udało się zrobić „Dokument”, wzrosło zainteresowanie naszą twórczością. Skoro jest większe zainteresowanie, możemy zrobić większe, trudniejsze filmy. I tak oto 5.IV 2008 udało nam się nakręcić jedne z trudniejszych scen w nowym filmie „A.D.”. Sceny które wymagały udziału aktorów epizodycznych ( Statystów ). Mimo iż mamy dopiero 2-3 minuty filmu, jestem dobrej myśli. Te sceny były najtrudniejsze w realizacji, ze względu na ilość ludzi potrzebną do realizacji. Straciliśmy w sobotę ok. 4 godzin, aby nakręcić 3 min filmu. Paradoks, ile to czasu wszystko pochłania… ale muszę przyznać, że sceny te robią wrażenie. Są dobrze nakręcone, i dobrze zagrane ( Pozdrowienia dla aktorów). Zobaczymy co przyniesie jutro.
zwiń